Gdy emocje opadły, usiadłam do szkicownika. Moja ręka niemal sama nakreśliła wielki napis: DOCENIAM. Obok powstała mandala we wszystkich kolorach tęczy. Dopiero później dotarło do mnie, że ta tęcza to nie przypadek – to symbol pełnego spektrum akceptacji. Nie potrzebowałam śnieżnobiałej bieli, by błyszczeć. Moje „zwykłe” ecru było wystarczająco piękne, bo było moje.