Wieś Brzózki to miejsce wyjątkowe, co potwierdził prestiżowy tytuł w plebiscycie „Cuda Polski” National Geographic Traveler. To tutaj, pośród pól i lasów, wielkoformatowe kopie dzieł Vincenta van Gogha zdobią elewacje budynków, tworząc niezwykłą galerię pod gołym niebem.

Artystyczna podróż przez las

Wyprawa do Brzózek to przygoda już od samego początku. Jadąc od strony Bydgoszczy, pokonujemy niemal niekończącą się leśną drogę. Ten zielony korytarz jest idealnym wstępem – wycisza i przygotowuje na spotkanie z intensywnym, żółto-niebieskim światem mistrza postimpresjonizmu.

Choć w dni powszednie lokalna kawiarenka bywa zamknięta, brak gwaru turystów pozwala na jeszcze głębsze obcowanie ze sztuką. Murale, mimo że oglądane w ciszy roboczego dnia, nie tracą nic ze swojej magii.

Balans między sztuką a dziecięcą radością

Podróżowanie z dziećmi w upalny dzień to wyzwanie logistyczne i emocjonalne. Jako dorośli szukamy wzruszeń w majestacie sztuki, podczas gdy mali odkrywcy pragną po prostu zabawy. Brzózki pozwalają na ten cenny balans – spacer zaczęliśmy od placu zabaw, by powoli kierować się na północ, odkrywając kolejne dzieła.

"Pola pszenicy z cyprysami"

idealnie komponujące się z okolicznym krajobrazem.

"Gwiaździsta noc"

– z charakterystycznymi, wirującymi pociągnięciami pędzla.

"Pole pszenicy z krukami"

"Wierzby o zachodzie słońca".

"Siesta" (Odpoczynek po pracy)

"Taras kawiarni w nocy" i "Portret mężczyzny"

"Malarz na drodze"

Choć tym razem umknął nam słynny „Pokój w Arles” oraz „Droga z cyprysem i gwiazdą”, mamy doskonały powód, by tu wrócić.

Magia ukryta w szczegółach

Podczas spaceru w stronę północną, w połowie drogi, natknęliśmy się na widok, który totalnie skradł moje serce. To nie był mural, a żywy obraz: mały drewniany domek z błękitnymi okiennicami, otulony dumnie prężącymi się słonecznikami. Z jego okien rozpościera się kojący widok na falujące pola i ścianę lasu. Ten widok, tak bardzo „van goghowski” w swojej prostocie, był kwintesencją sielskości, której szukałam.

Skarby lokalnych twórców

Brzózki to jednak nie tylko wielki format. Przemierzając wieś, można poczuć, że sztuka przesiąkła tu każdy metr kwadratowy. Oprócz kopii światowych dzieł, moją uwagę przykuły rzeźby i obrazy lokalnych artystów. To one nadają miejscu autentyczności – widać w nich rękę pasjonatów, którzy w drewnie i farbie zaklęli ducha swojej małej ojczyzny. Te mniejsze formy artystyczne idealnie dopełniają majestatyczne murale, tworząc wielowymiarową galerię.

Rękodzielniczy raj pamiątek

Co warto wiedzieć o Brzózkach? 

Jeśli planujesz powrót lub chcesz opowiedzieć o tym miejscu znajomym, oto kilka faktów, które czynią Brzózki jeszcze ciekawszymi:

  • Dlaczego akurat Van Gogh? Wybór padł na Vincenta, ponieważ jego malarstwo jest silnie związane z naturą, rolnictwem i prostym życiem wiejskim – co idealnie koresponduje z charakterem Brzózek.
  • Inicjatywa oddolna: To, co zachwyca najbardziej, to fakt, że murale powstały z inicjatywy samych mieszkańców i lokalnego stowarzyszenia. To oni zamienili zwykłe stodoły i domy w płótna malarskie.
  • Festiwal Van Gogha: Wspomniane przez Ciebie wydarzenie w połowie sierpnia (14-15.08) to „Dni Vincenta”. W 2026 roku zapowiadają się one wyjątkowo hucznie! To czas, kiedy wieś tętni życiem, odbywają się warsztaty malarskie, jarmarki produktów lokalnych i występy artystyczne.
  • Idealne światło: Jeśli jesteś pasjonatką fotografii, najlepiej odwiedzić wieś „złotą godziną” (tuż przed zachodem słońca). Kolory murali stają się wtedy niesamowicie nasycone, niemal jak na oryginalnych płótnach Vincenta.